• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

Metoda, dzięki której moje dziecko uspokaja się i bardzo szybko zasypia.

napisała szczesliva • 04/12/2018 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

*post archiwalny

Patent ten sprzedała nam pani fizjoterapeutka, która w pierwszym półroczu mojego juniora wyprowadzała go ze wzmożonego napięcia mięśniowego. Najpierw ta metoda posłużyła nam do ćwiczeń, a poźniej okazało się, że jest zbawienna nie tylko dla jego mięśni.

Już Wam o niej kiedyś wspominałam, ale dzisiaj opowiem Wam o niej ze szczegółami. Właściwie to jej właśnie zawdzięczamy w dużej mierze fakt, że młody lepiej znosił napady kolkowe a wieczorne usypianie przestało trwać godzinę i trwało zaledwie parę minut. Przy okazji metoda ta wpłynęła również na moją sprawność fizyczną, bo przeniosłam ją na grunt ćwiczeń fizycznych, które pomogły mi w pozbyciu się nadprogramowych kilogramów po drugiej ciąży.

A do tej metody potrzebujecie tylko jedną … piłkę!

W sumie to nie wiem, dlaczego jeszcze się tym z Wami nie zdążyłam podzielić na blogu. Wszyscy znajomi widzieli już nas w akcji i część nie mogła wyjść z szoku, bo było dla nich to coś nowego.

Dla kogo jest ta metoda?

Powiedziałabym, że jest zdecydowanie dla dzieci od urodzenia aż do momentu, w którym nie potrzebują już tego typu uspokajacza. Jest dla dzieci, które mają problemy z zasypianiem, potrzebują wyciszenia, bliskości, kolkują, trudno się uspokajają, są wymagające i niemalże „nieodkładalne”. Co ciekawe, w sytuacjach kryzysowych nadal stosujemy ją na moim 3 letnim Juniorze i uratowała nam tyłek wielokrotnie. Choćby podczas jednego z pobytów w szpitalu, kiedy chłopaka zmęczył rotawirus doszczętnie i płaczu było co niemiara. A mój M. wziął ze sobą piłkę i na niej właśnie uspokajał naszego synala. Kobiety, z którymi dzielił szpitalną salę miały oczy jak pięciozłotówki :D

Dla kogo jeszcze jest ta metoda? Również (a może przede wszystkim?) dla rodziców, którzy mają już wszystkiego dosyć, odpada im kręgosłup, chcą skakać z okna i nie mogą się doczekać aż ich maluchy wreszcie „znormalnieją”, to znaczy dadzą żyć ;-) Zupełnie jakbym opisywała siebie sprzed dwóch lat!

Co potrzebujecie do tej metody?

Potrzebne jest Wam Wasze marudzące dziecko i piłka do fitnessu. Jaka piłka? Jak największa, to znaczy taka, która wytrzyma Waszą wagę i kiedy na niej usiądziecie, to między udami a łydkami uda Wam się uzyskać kąt prosty. Z praktyki wiem, że te o średnicy 75 cm i 85 cm sprawdzają się najlepiej. Te mniejsze niestety za bardzo obciążają nasz kręgosłup i trudno jest się z nich podnieść. A musicie wiedzieć, że ja z tej piłki korzystałam już półtora miesiąca po cesarskim cięciu i ona pomagała mi między innymi delikatnie rozpracować bliznę po cięciu, nad czym pracowałam też po trzeciej ciąży.

Ja mam 175 cm wzrostu. Mam taką piłkę (średnica 75cm) i taką (średnica 85cm). Nie potrzebujecie wypasionych piłek za zylion złotych. Moja kosztowała ok .50 PLN i świetnie służy nam już ponad 2 lata.

Na czym ta metoda polega?

Bierzecie brzdąca na ręce i układacie go na leżąco na Waszych rękach, jeśli chcecie położyć go do snu. Albo kładziecie go sobie np. na ramieniu podtrzymując mu główkę, kiedy chcecie go uspokoić i np. ukoić ataki kolkowe. Tak naprawdę to tak układacie malucha, jak Wam i jemu jest najwygodniej [a nie jak Szczesliva napisała ;-) ]

A następnie Wasz szanowny zadek umieszczacie na piłce tak się na niej dopasowując, aby było Wam wygodnie i byście czuli grunt pod nogami. Proponuję Wam rozpocząć pierwsze testy bez obuwia i skarpet, abyście złapali najpierw balans i poczuli, na czym to polega.

Co jest bardzo ważne – musicie stabilnie siedzieć i mieć kontrolę nad piłką za pomocą Waszych stóp. Jeśli czujecie, że ucieka Wam grunt pod nogami i jesteście za wysoko, to spuśćcie odrobinę powietrza z piłki. Z kolei jeśli czujecie, że jesteście zbyt nisko, to podpompujcie piłkę odrobinę. Dopasujcie jej wysokość do Waszej wagi i wygody, bo to jest najważniejsze w tej metodzie. Ona ma służyć Wam i Waszemu dziecku. Ja byłam dodatkowo na tyle sprytna, że na moje uda kładłam jeszcze rogala do karmienia i tak było mi najwygodniej, bo nie musiałam podtrzymywać ciężaru dziecka, tylko rogal robił to za mnie, dlatego wtedy mój kręgosłup najlepiej odpoczywał. Rogal do karmienia, poduszka – świetnie się sprawdzają. Ja tak też często berbecia karmiłam piersią bardzo delikatnie go bujając, nadają tylko takie mini kołyszące ruchy.

Jak bujać malucha?

Można bujać się delikatnie. W przód i w tył. Albo na boki. Zorientujecie się, że czasami Wasz brzdąc potrzebuje gwałtowniejszych ruchów, a czasami może się okazać, że tylko delikatne kiwanie pomaga. Sami zobaczycie, co u Was działa najlepiej.

Jak wyglądało nasze pierwsze bujanie na piłce?

Kiedy po raz pierwszy wzięłam młodego na piłkę, to odpłynął chłopak po kilkunastu sekundach :D Patrzę na niego, a ten już kima! Ja w szoku. Otoczenie w szoku. Dziecko spokojne. Cudowności! Razem z szumami i ciasnym owijaniem dziecka to były najlepsze metody, które sprawdziły się u nas skutecznie. W pewnym momencie owijanie i szumy poszły w odstawkę, a bujanie do spania zostało.

Na Gaię piłka też cudownie działa!

P.S. Mam nadzieję, że chociaż garstce osób ta metoda da względny spokój i sprawi, że Wasze brzdące będą spokojniejsze, a Wasz kręgosłup wreszcie odpocznie! ;-)

P.P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu  ❤Możecie go też udostępnić swoim znajomym. Dziękuję! :*

Tweet
8
Byłam w miejscu, w którym zrozumiałam moje szczęście i zalałam się łzami.
Pytanie, którego nie powinien usłyszeć przed Świętami żaden rodzic !

O autorze

Facebook Profile photo

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

  • Zatęskniłam.

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Dołącz do Klubu Zmian! Miejsca dla KOBIET, w którym DZIAŁAMY❗ :-) 🏃‍♀️‍➡️🫐🧘🏻‍♀️
  • Tłuszcze, których dzieci się boją, a mózg ich potrzebuje. – kampania edukacyjna „Zdrowe menu dla mózgu” Fundacja Grow & Flow
  • 🍫🤎 Brownie z buraków bez mąki pszennej – przepis fit i bezglutenowy!
  • ✈️Jak spakować się w BAGAŻ PODRĘCZNY🎒 na kilkudniowe wakacje z dziećmi – praktyczny poradnik mamy trójki dzieci
  • Co URATOWAŁO mnie z ANGINOWEGO maratonu? Moja historia sprzed 2 lat, o której rzadko mówię.

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«