• O mnie
  • Kontakt / Współpraca
  • Archiwum
szczesliva
  • Strona główna
  • Podróżniczo
    • Gdzie jest Tata?
    • Polska też jest fajna!
    • Szczesliva podróżuje
    • Close
  • Uroda
    • #AkcjaDetox
    • Szczesliva dba o skórę
    • Szczesliva jest FIT
    • Close
  • Moda
    • Moda dla dzieci
      • To shop or not to shop
      • Close
    • Moda dla mam
    • Close
  • Kulinarnie
    • COOLinarnie
    • COOLinarnie dla maluchów
    • Koktajlovo
    • Close
  • Moim zdaniem
    • BLOGOSFERA
    • Jak nie zwariować na macierzyńskim
    • Kalejdoskop miesiąca by szczesliva
    • Szczesliva po godzinach
    • Szczesliva w CIĄŻY
    • Close
  • Polecane
    • Aplikacje mobilne
    • Dla dziecka
    • Dla blogera
    • Zdrowie
    • Close

No weź! Doceń czasami tę swoją Kurę Domową…

napisała szczesliva • 14/08/2015 • Moim zdaniem, Szczesliva po godzinach

*post archiwalny

Staram się być obiektywna. Staram się patrzeć na świat dwutorowo. Często próbuję wyjść z siebie i stanąć obok. Nie chcę widzieć niczego w biało-czarnych barwach. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że wszyscy mają w życiu pod górkę i nikomu nic z nieba nie spada.

Tak naprawdę to większość z nas ciężko pracuje na wszystko, co posiada. Pojedyncze spadki, fortuny i inne frikowe hece, które zasilają konta nielicznych, to sytuacje jedne na milion. My, tutaj obecni, zakasaliśmy rękawy i lecimy z koksem. I prawidłowo.

Spora część z nas posiada na stanie jedno lub więcej dzieci. W związku z tym przyszedł taki moment w naszym życiu, że podczas robienia bilansu zysków i strat i podejmowania decyzji dotyczących naszego budżetu domowego zdecydowaliśmy, że jedno z nas zostanie z dzieckiem w domu.

I tak się złożyło, że to nasze ene-due-rabe, pragmatyzmem zwane, wybrało kobietę jako tę szczęściarę, której przypadnie zajmowanie się domem. I fajnie. Wiele z nas – kobiet, cieszy się na myśl o tym, że zostaniemy z naszym bąblem i zajmiemy się jego wychowaniem. Że będziemy spełniać się jako full-time matki. To nierzadko spełnienie naszych marzeń.

To naprawdę wspaniale, że część z nas ma ten komfort i nie musi gnać do pracy po kilku miesiącach macierzyńskiego. I ja też miałam tę wyjątkową możliwość zostania z moim Synem tak długo, jak tego wszyscy potrzebowaliśmy. Doceniam ten fakt. Bo to na moim Mężu spoczywała odpowiedzialność utrzymania całej naszej trójki.

Może się to każdemu wydawać bułką z masłem i oczywistą oczywistością, którą każdy facet powinien brać na klatę z palcem w tyłku. Ja jednak uważam, że może i jest to zupełnie naturalne, aby na pewien czas facet przejmował na siebie cały ten słodki ciężar utrzymania swojej rodziny. Jednak na pewno rodzi to w tym męskim umyśle dodatkowy stres, z którym musi on sobie poradzić bez zbędnego narzekania. Szacun, Panowie. Szacun dla Was za to, że stajecie na wysokości zadania i robicie co tylko w Waszej mocy, aby budować rodzinną sielankę.

Nie byłabym jednak sobą, gdybym nie zahaczyła o sytuację ze swojego życia sprzed dwóch tygodni. Zaraz po przylocie ze swoich zarobkowych wojaży mój M.przeszedł się po domu i zaczął z kwaśną miną wytykać to, co w mieszkaniu nie zostało zrobione za jego nieobecności. Muszę przyznać, że on nie należy do mężczyzn-kanapowców, którzy w domu nic nie robią. Wręcz przeciwnie. Chłopak, gdy ma czas, spina się i ogarnia chatę pierwszorzędnie.

Miał facet chyba wtedy gorszy dzień. Jednak uzmysłowiło mi to jedną bardzo istotną sprawę. Otóż w przypadku wielu mężczyzn zupełnie błędnie tkwi przekonanie o tym, że podczas gdy oni zarabiają siano, to my na to siano musimy naszą domową pracą na nie zasłużyć. To zupełnie tak jakbym ja zaglądnęła na jego comiesięczną wypłatę i próbowała ocenić na głos czy jej wysokość mi pasuje czy też może mam jakieś do niej uwagi. Mój Mąż przeprosił mnie za tamten „wyskok”, który był pierwszym tego typu, i pewnie ostatnim, co nie zmienia faktu, że przez chwilę miałam wrażenie, że żyję w czasach jaskiniowców [bezmózgowców, gwoli jasności].

Zajmuję się naszym Synem już prawie 2,5 roku. Dla niektórych siedzę w domu na dupie i patrzę jak on się sam wychowuje. Dla jeszcze innych wygrałam los na loterii. A dla jeszcze innych milusińskich bawię się w lukrowe macierzyństwo. I w porządku. Ja doskonale wiem ile wkładam serca, pracy i emocji w to, aby to co widzą inni hulało i buczało w rzeczywistości. Szczególnie wtedy, gdy na domowym posterunku zostaję sama a mój Mąż jest gdzieś tam po drugiej stronie globu i zarabia na nasz chleb, prąd i moje waciki.

I całe szczęście, że zgodni jesteśmy z moim Małżonkiem co do tego, że ja spędzając dnie całe i noce z naszym Synem PRACUJĘ. Zwyczajnie wstaję rano i zaczynam każdy dzień od klasycznego ogarniania rzeczywistości, domem zwanej. Sprzątanie, gotowanie i oporządzanie małego obywatela. Mam jednak czasami nieodparte wrażenie, że to co robię w domu to wg mojego Męża same przyjemności, które powinnam traktować niczym dary zsyłane na moje wątłe serce i równie wątłe ręce. Obym się myliła. Niech się zatem mylę :-)

No więc Drodzy Panowie, może postawmy sprawę jasno i dobitnie. Macierzyństwo to nie są same przyjemności. To nie jest siedzenie na dupie i oglądanie setek seriali. Nie jest to także doglądanie raz po raz naszych dzieci w przerwie na kawę. Nie jest to również zwinne machanie chochlą i podśpiewywanie w międzyczasie jakichś popowych kawałków w założonym na siebie wdzięcznym i seksownym fartuszku rozpalającym Wasze męskie zmysły.

Do cholery, macierzyństwo to ciężki kawałek chleba. Uwielbiany przez nas. Doceniany. Wspaniały. To ten etap naszego życia, w którym dostajemy tak wiele w zamian! Ale również dajemy od siebie równie wiele! Bycie matką, kurą domową, to nie jest klasyczna profesja. To nie posada w banku, w której dostaniemy kiedykolwiek awans, albo podwyżkę. Nikt nas nie zabierze do innego działu i nie odejmie nam obowiązków. Idąc dalej. Możemy zapomnieć, że ktokolwiek nam za naszą ciężką pracę zapłaci, albo doceni ją z jakąś większą estymą. Urlop? Jaki do cholery urlop? Chorobowe, L4, wolne na żądanie? Terefere. Same musimy się motywować. Same musimy się nagradzać jednocześnie walcząc o niesfiksowanie i niezatracenie się w tych pieluchach, co często jest nam wypominane na każdym kroku.

No więc, kurdebalans. Szanujmy się obopólnie. Panowie. Doceńcie czasami te swoje kury domowe, które budują to Wasze wspólne domowe ognisko, często wycierając po kryjomu łzy bezsilności. Często szlochając po nocach z braku sił, z braku motywacji i ogólnego zniechęcenia, które ma prawo dopaść każdego, kto walczy z wymagającą i jednostajną codziennością.

To co? Sztama?

„Naucz się doceniać to, co masz, zanim czas sprawi, że docenisz to, co miałeś.” – Susan Lenzke

Tweet
63
Szczęśliva & Pytanie na Śniadanie - co z tą telewizją? ;-)
Bywam wyrodną matką. I dlatego jeszcze żyję :-)

O autorze

szczesliva

■ Mama, po uszy zakochana w mężu Żona, Kobieta z krwi i kości, Estetka jakich mało, dawny podróżniczy Krwiopijca.

Podobne wpisy

  • Twoje dziecko lubi komputer? Mój syn właśnie zaczyna trzeci rok tych zajęć!

  • A żeby była na tym profilu równowaga, to powiem Wam, że dzisiaj …[…]

  • Jakim „CUDEM” schudłam prawie 40 kilogramów w ciągu 12 miesięcy? 🍽️🌿🧘🏻‍♀️

  • Niemożliw. 😔

Wyszukiwarka

Archiwum

Tagi

aplikacje dla rodziców bajki dla dzieci blogi parentingowe blog parentingowy chłopiec ciąża dzieci dziecko gdzie jest tata jak zrobić płyn antybakteryjny karmienie piersią Kraków macierzyństwo małżeństwo najlepsze blogi parentingowe podróże z dzieckiem post sponsorowany projekt 52 przepis reklama rodzicielstwo szczesliva Tata podróżuje Trochę Ciążowej Prywaty WSPÓŁPRACA

Najnowsze komentarze

  • Monika - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beata - Jeszcze 5 lat temu nie opublikowałabym tego zdjęcia (bo zapomniałam coś z niego usunąć)❗😜🙈
  • Beautymama - 📺 👶 Czy przedszkole to miejsce, w którym dzieci powinny oglądać bajki w TV❓❗
  • Monika - Po czym poznałam, że chcę z moim mężem spędzić resztę życia? Po tym!
  • szczesliva - Dziennik Elektroniczny – HIT czy PORAŻKA? (jego zastosowanie dla Rodziców i Dzieci)
Ta strona korzysta z plików cookie ("ciasteczka"). Pozostając na niej, wyrażasz zgodę na korzystanie z cookies.

Ostatnie wpisy

  • Hotel Partizán na Słowacji – wyjątkowy rodzinny hotel z basenami w Niskich Tatrach
  • Twoje dziecko lubi komputer? Mój syn właśnie zaczyna trzeci rok tych zajęć!
  • Vademecum dietetyki w praktyce i Suplementacja w dietetyce od PZWL – książki, które warto mieć na półce
  • Sklepiki szkolne od 1 września 2026: co będzie można w nich sprzedawać, a co NIE?!
  • Nie masz okularów do zaćmienia Słońca? ☀️🌑 Tak obejrzysz je bezpiecznie – także z dziećmi

WAŻNY KOMUNIKAT

Wszystkie treści opublikowane na www.szczesliva.pl mają wartość wyłącznie informacyjną. W żadnym wypadku nie mogą zastąpić indywidualnej porady lekarskiej, psychologicznej, prawniczej ani też żadnej innej.
Facebook Twitter Instagram

COPYRIGHT © 2026 szczesliva.pl Strona wykorzystuje pliki cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich zapis lub odczyt zgodnie z ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie zgadzasz się na wykorzystanie plików - zmień ustawienia przeglądarki. - Polityka Prywatności
»
«