Pozwolę sobie zostawić ten mail od Anity bez zbędnego komentarza. Każdy z nas wyciągnie z niego to, co będzie chciał wyciągnąć. Każdy zinterpretuje go na swój sposób i mam nadzieję, że to będzie jego największą wartością.
Cieszę się, że dostaję od Was maile. Nie tylko dlatego, że decydujecie się dzielić ze mną swoimi doświadczeniami, co jest dla mnie ogromnym wyróżnieniem. Ale również dlatego, że pomagacie mi przełamać różne tematy tabu, których sama pewnie bym nie poruszyła obawiając się, że „znowu będę tą, która rozpęta burzę”.
W naszym społeczeństwie jest duże przyzwolenie na ocenianie, rozliczanie, rywalizowanie o sprawy, które powinny być zupełnie poza rodzicielskim podium. A jednak niektórzy o to podium próbują walczyć, z członkami dalszej rodziny na czele. Sama naprawę nie wiem dlaczego.
„Magdo, na początku chciałabym Cię przeprosić za moją składnię. A jeśli ten mail zostanie kiedykolwiek opublikowany, to przepraszam za nią również wszystkich czytających. Jestem dysortografem, co zresztą odziedziczył po mnie mój sześcioletni syn. Dobrze, że odziedziczył po mnie również te lepszy cechy ;-) […] dlatego pozwalam Ci na korekty [dop. skorygowałam dość sporo, ale mam pewność, że pewnie mnóstwo własnych byków dodałam ;-)]
Mój obecnie sześcioletni Syn to moje oczko w głowie. W sumie mogę go nazwać oczkiem w głowie całej rodziny z jednymi i drugimi dziadkami na czele. Niestety nie mamy z mężem więcej dzieci, choć pragnęlibyśmy, aby M. miał rodzeństwo.
Nie bez przyczyny napisałam Ci, że M. był również oczkiem w głowie swoich dziadków. Od pierwszych godzin, gdy przyszedł na świat, przyszły do niego tłumy, które próbowały decydować o tym, jakie ubranko założę mu jako pierwsze. Dopytywały, czy aby na pewno wyprane było w hypoalergicznym płynie oraz dlaczego nie założyłam mu jeszcze obowiązkowej czapeczki, która miała go osłaniać w domu od tej zamieci śnieżnej, która była za oknem ;-) Sama rozumiesz, że sprawa komiczna. […]
Nie miałam śmiałości się nikomu sprzeciwiać, gdy wszyscy próbowali włączać się w jego wychowanie. Mój mąż mi zawsze powtarzał, że oni przecież wszyscy chcą naszego i dziecka dobra i powinniśmy im zaufać. […] Próbowałam nie brać tych wszystkich uwag do siebie. Przyzwalałam na to, aby babcia przebierała go co chwilę, bo odrobinę się poplamił od pierwszej marcheweczki. Pozwalałam też babci sadzać go na siłę na nocnik w wieku 8 miesięcy, bo podobno mój mąż też po miesiącu prób załapał. […]
No nasz syn nie załapał, ale babcia z uporem maniaka nie odstępowała od swojego zamierzenia i powiedziała, że ona wie, jak odpieluchować dziecko. Po pierwszym miesiącu porażki, kiedy nasz syn nadal sikał, gdzie popadnie, postanowiła odczekać jeden miesiąc. Kiedy zaczął już chodzić, spróbowała ponownie. Miał niecałe 11 miesięcy, kiedy teściowa znowu dorwała go w swoje szpony i wzięła sobie na punkt honoru, że przed pierwszymi urodzinami ona go odpieluchuje.
A guzik! Po pierwszych urodzinach nadal zasikiwał kąty i nic nie robił sobie z nocnika rozstawionego po całym mieszkaniu. Najpierw myślałam, że z moim dzieckiem jest coś nie tak, skoro wszystkie kobiety w rodzinie w wieku mojej mamy i teściowej chwaliły się, jak szybko udało im się odpieluchować swoje dzieci. Czułam się jakby sadzały mnie w kącie i próbowały pokazać jaka to ja jestem nieudolna a moje dziecko niepojętne.
W pewnym momencie, kiedy tym razem moja mama wzięła sobie do serca moją teściową i jej słowa o tym, że „każde dziecko da się odpieluchować, wystarczy tylko chcieć”, wku..łam się jak nigdy i powiedziałam, że dopóki nasz syn jest naszym synem, dopóty będziemy decydować o tym, kiedy jest właściwy moment na pozbycie się pieluchy.
Kiedy nasz M. skończył trzy lata dostał od taty nocnik z ulubionym Bobem Budowniczym i co się stało? Bez proszenia, jojczenia i bez łaski sam po raz pierwszy zrobił to, do czego jego babcie zmuszały go prawie przez rok.
W swoim czasie, kiedy był na to gotowy, M. sam pożegnał się z pieluchami. […]
Piszę do Ciebie tak naprawdę nie dlatego, żeby chwalić się, że mój Syn pozbył się pieluch. M. ma obecnie sześć lat i właśnie przez swoje kochające babcie i wielki hałas związany z nocnikowaniem do tej pory ma problemy z moczeniem nocnym. Po konsultacjach psychologa i neurologa i wykluczeniu innych problemów, specjaliści są jednogłośni: to właśnie przez nieustanne ciśnienie w tym temacie nasz syn miał zafundowaną dawkę negatywnych emocji, których skutki odczuwa do tej pory. […]
Magdo, dlatego napisz dziewczynom, że wszystko w swoim czasie. Można dziecku sugerować, ale nie róbmy z tego odpieluchowania krucjaty! A babcie niech swoje ambicje przerzucą na robienie na drutach kapci dla wnuków a nie na próby ingerowania w samodzielną rodzinę składającą się z myślących osób. […]
Teraz jestem mądrzejsza i wiem, gdzie postawić granice. Szkoda, że tak późno do tego wszystkiego doszłam.
Aneta”
P.S. Jeśli udało się Wam zobaczyć dzisiejszy post i się z nim zgadzacie, zostawcie po sobie ślad na Facebooku czy w komentarzu ❤ Jeśli macie ochotę puścić go dalej w świat – z góry dziękuję! :*







