Rzadko dostaję maile od mężczyzn. Przyznam, że zawsze, kiedy dostaję taką wiadomość na moją skrzynkę pocztową, to zastanawiam się, czy aby na pewno to mail od mężczyzny i czy nie jest przypadkiem prowokacją. Już kiedyś pisałam Wam o tym, jak to ktoś próbował mnie wprowadzić w maliny ;-) Opisałam to wszystko w poście pod tytułem: „O żonie, który była tak dobra dla swojego męża, że okazała się być … a zresztą. Same przeczytajcie.”
Inspiracją do napisania dzisiejszego postu jest mail od Marka. A ponieważ mam zgodę od Marka na przytoczenie naszej korespondencji, to jestem jak to się mówi w książkach i mądrych czasopismach: „niezwykle ukontentowana” :D Zadowolona w sensie, bo to pozwoli mi nakreślić pełną sytuację nie przebierając przy tym w słowach.
Ponad 8 tygodni temu, jeszcze za czasów kiedy to byliśmy zamknięci w domach, napisał do mnie Marek. Tata dwójki dzieci w wieku mojej Gai i mojego Teośka, czyli 2,5 oraz 5 lat. Ponieważ wiem, że to niezwykle wymagający wiek i dzieci potrzebują wtedy baaaardzo dużo uwagi, to mogę się tylko domyślać, co na co dzień ma jego żona, która oprócz tego, że zajmuje się tą wesołą dwójką, to jeszcze pracuje w domu szyjąc sukienki okolicznościowe. Jak się okazało owe sukienki szyje również po nocach,.
Skrócę Wam część maili i szybko powiem też, że dzieciaki Marka nie chodzą do przedszkola. Niestety, nie udało się jeszcze znaleźć dla nich miejsca w placówkach z racji koronawirusa i osobliwej sytuacji placówki przedszkolnej. Marek pracuje od poniedziałku do piątku. Wychodzi z pracy tuż po 7.00 i wraca do domu tuż przed 18.00. A mail Marka brzmiał tak:
” […] Może Ty mi powiedz co jeszcze mam zrobić żeby moja żona przestała mieć do mnie ciągłe pretensje i ciche dni. […]
To fakt że mało się widujemy. Jak przychodzę do domu to jest już prawie wieczór. Zrypany jestem po pracy chociaż to nie jest praca fizyczna ale w pełnym skupieniu właściwie non stop bo kontroluję niebo. Wystarczy że przekroczę próg mieszkania to ona ledwo się do mnie odezwie. […] Obiad podstawi pod nos ale smacznego to już mi nie powie tylko coś odburknie. O seksie, przytulaniu czy wspólnym filmie zapomnij. Ostatni raz może rok temu. Zaraz po 19 idzie z K. i W. do łazienki, kąpie ich. Wybija godzina 20 to dzieci są już po kąpieli, robi im kolację też w milczeniu. Idzie z nimi do pokoju i z nimi zasypia nawet do naszej sypialni nie wróci. Już nie raz złapałem ją na tym, że jest godzina 4 w nocy to ona szyje te swoje sukienki okolicznościowe do rana aż ja wychodzę do roboty, czyli pewnie budzi się w nocy i woli zająć się szyciem ale do mnie ani be ani me. Kilka razy próbowałem zagadać, ale z takim chłodem to nawet moja macocha do mnie się nie odzywała więc nie wchodzę jej w drogę bo będzie jeszcze gorzej. Wczoraj zaoferowałem jej pomoc że mogę zająć się dziećmi wieczorem, położę je spać, to powiedziała mi, żebym sobie odpoczywał, bo to mi najlepiej wychodzi.
Wiec co ja mam robić? […] Przejdzie jej to kiedyś?”
I wtedy wkroczyłam ja. Myślałam, że Marek już więcej do mnie nie napisze, bo nie przebierałam w słowach. Ale dostałam od niego odpowiedź przedwczoraj, stąd ten mój dzisiejszy post. Marek napisał tylko 3 zdania, z czego ja dwa podsyłam niżej:
„Magda, dzięki, jest lepiej! Jak chcesz możesz pisać o moim kretynizmie to śmiało.”
A moja odpowiedź do Marka przed 6 tygodniami brzmiała tak:
„Marek, wejdź zejdź człowieku na ziemię. Gdyby mój mąż zaoferował mi „pomoc” w wieczornym ogarnianiu bajzlu z trójką naszych dzieci, jaką Ty zaoferowałeś swojej kobiecie, która od rana do nocy zajmuje się domem i jeszcze po nocach szyje, to oprócz zdania „łaski bez” powiedziałabym mu, żeby się porządnie stuknął w łeb.
No więc stuknij się porządnie w łeb i zastanów się, czy wydoliłbyś człowieku pracując całą dobę na dwa etaty, z dziećmi u nogawki, zajmując się nimi, ucząc je, przy okazji gotując dla Ciebie obiadki, za które oczekujesz jeszcze ciepłego i zalotnego „smacznego”. Będzie i seks, będą filmy i przytulanie, jak zamiast tracić energię na zastanawianie się, co znowu nie podoba się Twojej kobiecie, wejdziesz do domu, dasz soczystego buziaka, przejmiesz dzieci na cały wieczór odprawiając je jeszcze do łóżek, a jej w tym czasie polecisz się zdrzemnąć, wyjść z domu tudzież zająć czymkolwiek byle nie obowiązkami, którymi już rzyga, ale cierpliwie dzień w dzień je wykonuje nie oczekując nawet dziękuję.
Pomagać to można sąsiadowi gwóźdź przybić. Ty masz dzielić ze swoją kobietą obowiązki, do których obydwoje się przyczyniliście. Tyle ode mnie. Albo przetrawisz i coś zmienisz, albo będziesz się przez drugą połowę życia zastanawiał, gdzie spierdoliłeś. Powodzenia.”
Tyle ode mnie. Dla Marka i innych panów, którzy jeszcze nie przetrawili i nie ogarnęli. Może gdy część z nich przeczyta, to otworzy oczy. Oby.
P.S. Jeśli udało Ci się przeczytać dzisiejszy post, to daj znać mi o tym na Facebooku. Jeśli się z nim zgadzasz – śmiało możesz go udostępnić. Dzięki! :*







