Nie tak dawno jeszcze 2490 gramów ważył! Nieśmiało oczęta otwierał o poranku [w nocy też mu się to nierzadko zdarzało…], uczył się chwytać grzechotkę, siadać próbował, zasłony zwinnie ściągał z karniszy i resztki zgrabnie wyjadał spod stołu. Pupą kręcił w rytmie „Gangnam” i buzię otwierał szeroko, jak łycha z marchewką wlatywała do hangaru!
I pierwsze buty miał na nogach i biegać zaczął! Stópka z maleńkiej zrobiła się większa. Ręce silniejsze. Piórka na głowie długości i mocy nabrały! Uśmiech z niewinnego psotliwy się robi. I żarciki się go trzymają, i fochów nie szczędzi ;-)
Z maluszka chłopak mi rośnie. Co biegać będzie po drzewach. Koleżanki w przedszkolu zaczepi i kamieniem „niechcący” szybę rozbije. Kolano stłucze, rękę podrapie. W piłę grać będzie i w judo da wycisk.
Do szkoły pójdzie i wróci wieczorem. Obiadu odmówi i sam będzie chciał robić sobie kanapki. Zamiast dobranocki, to film akcji z nami oglądnie. I nie da buziaka, jak dzisiaj to robi! I nie przytuli mamuśki, tylko grymas zrobi na twarzy.
Ach! Golić się zacznie! I prawko zrobi. I randkować będzie! I na noc zapomni wrócić do domu! Na wakacje bez nas pojedzie, i [nawet nie chce o tym myśleć;-)] wyprowadzi się z domu… I…..
Za tydzień drugie urodziny będzie obchodzić! No niech ten czas już tak nie przyspiesza! Mięknę, dziewczyny, im bliżej tej jego drugiej rocznicy! Przytulam ile mogę, ściskam co chwilę!







